CENTRUM ARTYSTYCZNE ELJAZZ                                                           PROGRAM    TEAM    EVENTS      MENU      GALERIA      KONTAKT    

   

 Tomasz Tom Filipczak

06.05.2018 godz. 19.00 - wstęp wolny

 

Na początku oklepany już tekst „śpiewam od kiedy pamiętam” , ale taka prawda ;-) Moje pierwsze spotkanie z blues - rockiem to oczywiście standardowo pub, koledzy, gitary i całe noce spędzone z muzyką. To nakręciło mnie na mój pierwszy zespół „Manitou”, gdzie nazwa nie jest tu bez znaczenia, gdyż podziwiam Indian za ich duchowość, szczerość i prostotę życia. Te pierwsze kroki zespołowe były dla mnie nauką i ukierunkowały moje postrzeganie świata i muzyki. Z Manitou zagraliśmy wiele koncertów, przeglądów i festiwali. Moim najważniejszym był festiwal ku pamięci Ryszarda Riedla odbywający się jeszcze wtedy w Tychach. Dorosłe życie zweryfikowało mocno skład zespołu i do dalszych zmagań muzycznych zostałem sam. Później przygodą był udział w programie tv „Szansa na sukces” z udziałem Beaty Kozidrak. Po udziale w programie zostałem zaproszony do współpracy z rockowym zespołem Spider (powstałym w roku 1986 w Stalowej Woli), który to reaktywował się w Paryżu. W efekcie współpracy została wydana płyta „Z Paryża” . Tęsknota za domem i rodziną skłoniła mnie jednak do powrotu do kraju. W Polsce „czekało” już na mnie miejsce w blues – rockowej formacji Gif Noise z mego rodzinnego miasta Bielska – Białej. Z Gif Noise również nagrałem płytę, która niestety nigdy nie została wydana. W roku 2016 zdecydowałem się na kolejną przygodę z TVP w programie „The Voice of Poland” .Jako najstarszy uczestnik programu, bluesman z głęboko zakorzenionymi ideałami o prawdzie w muzyce i życiu nie byłem podatnym produktem do komercyjnej maszynki. Po programie chęć pomocy i współpracy wyraził Andrzej Rosa – dyrektor Królewskiej Orkiestry Symfonicznej z Warszawy, z którą to mam zaszczyt czasem wystąpić. Na chleb zarabiałem jednak montując ogrody zimowe, co wiązało się z tym iż cały czas spędzałem w delegacjach (najczęściej poza granicami kraju) co praktycznie uniemożliwiało mi spełnienie się muzycznie i przekazanie ludziom tego co w sercu i duszy gra. „Dobry” los sprawił, że na jakiś czas muszę się powstrzymać od cięższych prac, więc upatruję w tym możliwość by zająć się tym co naprawdę kocham robić, czyli śpiewaniem dla ludzi. Często słyszę opinię, że śpiewam jak Rysiek Riedel. Nie lubię porównań, ale w tym wypadku mogę być chyba dumny i szczęśliwy, gdyż bardzo cenię tego legendarnego już wokalistę za charyzmę i ogromny przekaz płynący z jego tekstów. Nie powinienem więc chyba marnować daru jaki otrzymałem od Najwyższego. Staram się więc, by dać swoim słuchaczom sporo przyjemności, jak również refleksji i zadumy nad swoim jednym jedynym życiem. Mówią, że śpiewam prosto z serca...