|
Galeria czynna 7 dni w tygodniu od godz. 11.00 do godz. 20.00 w Cafe Flore - 1 piętro C.A.Eljazz
ędzynarodowy Dzień Jazzu w Bydgoszczy istotnym elementem programu będą również sztuki wizualne, stanowiące artystyczne dopełnienie wydarzeń muzycznych. W przestrzeni Cafe Flore, mieszczącej się na pierwszym piętrze Centrum Artystycznego Eljazz, zaprezentowana zostanie wyjątkowa wystawa fotograficzna realizowana w ramach El Gallery. Ekspozycja obejmuje fotografie dokumentujące najważniejsze wydarzenia artystyczne odbywające się w Eljazz na przestrzeni ponad dwóch dekad. Zdjęcia ukazują atmosferę licznych festiwali międzynarodowych oraz koncertów jazzowych organizowanych w Bydgoszczy, stanowiąc wizualny zapis historii tego miejsca i jego znaczenia dla rozwoju kultury jazzowej w Polsce. Wystawa jest swoistym hołdem dla artystów i ich twórczości – zarówno lokalnych muzyków związanych z bydgoską sceną jazzową, jak i wybitnych przedstawicieli polskiego oraz światowego jazzu. Fotografie przybliżają sylwetki artystyczne uchwycone w wyjątkowych, często niepowtarzalnych momentach scenicznych, oddając emocje, energię improwizacji oraz niepowtarzalny klimat koncertów. To wizualna opowieść o spotkaniach ludzi, idei i dźwięków, które przez lata współtworzyły tożsamość Eljazz. Autorka – Kinga Eliasz Autorką wszystkich prezentowanych prac jest Kinga Eliasz, która od ponad 25 lat z pasją dokumentuje wydarzenia realizowane w Centrum Artystycznym Eljazz. Jej fotografie stanowią nie tylko cenny zapis historyczny, ale także artystyczną interpretację świata jazzu, ukazując jego ekspresję, intymność i ponadczasowy charakter. Dzięki wrażliwości i uważności autorki, uchwycone kadry stają się świadectwem emocji towarzyszących muzyce improwizowanej oraz relacji między artystami a publicznością. Przestrzeń refleksji i spotkania z historią Wystawa będzie dostępna dla publiczności od 30 kwietnia do końca maja 2026 roku, umożliwiając zarówno uczestnikom festiwalu, jak i mieszkańcom Bydgoszczy dłuższy kontakt z wizualnym dziedzictwem Eljazz. Kameralna przestrzeń Cafe Flore sprzyja refleksji i kontemplacji, tworząc idealne warunki do spotkania z historią miejsca, które od lat stanowi ważny punkt na mapie polskiego jazzu. Ekspozycja wpisuje się w interdyscyplinarny charakter festiwalu, łącząc muzykę z fotografią i podkreślając, że jazz to nie tylko dźwięk, ale również obraz, emocja i pamięć. To także element budowania trwałości projektu – dokumentacja wizualna wydarzeń przyczynia się do zachowania dziedzictwa kulturowego dla przyszłych pokoleń. Emocjonalna podróż przez historię Eljazz Ta fotograficzna opowieść to nie tylko dokumentacja wydarzeń, lecz także emocjonalna podróż przez lata działalności Eljazz – zapis pamięci o artystach, ich pasji oraz twórczym dialogu z publicznością. Wystawa podkreśla rolę Centrum Artystycznego Eljazz jako miejsca spotkań, inspiracji i wymiany artystycznej, które od dekad współtworzy historię jazzu w Polsce.
Po katastrofie – między rozpadem a odnową Pejzaż – krótka historia napięcia między „światem” a „ja” Pejzaż w sztukach wizualnych od zawsze był czymś więcej niż widokiem. W XVII wieku malarze holenderscy umacniali nim tożsamość i nowy porządek świata. Klasycyści, tacy jak Claude Lorrain, nadawali naturze formę idealną – pejzaż stawał się teatrem harmonii. Romantycy, jak Caspar David Friedrich czy J. M. W. Turner, przesunęli akcent na doświadczenie wewnętrzne: mgła, bezkres i światło stały się językiem melancholii, wzniosłości i lęku. Impresjonizm rozpuścił formy w świetle czasu, a XX wiek rozbił pejzaż na idee – od abstrakcyjnych „horyzontów” koloru po konceptualne spojrzenia fotografii (New Topographics) i ascetyczne morza Hiroshi Sugimoto, w których linia horyzontu jest jednocześnie granicą i obietnicą. Wspólny mianownik? Pejzaż zawsze mówi o relacji człowieka ze światem – o tym, co widzimy i co w tym widoku projektujemy. „Horyzont” Kingi Eliasz – pejzaż po przejściu przez dźwięk Cykl „Horyzont” wyrasta z muzyki Krzysztofa Komedy oraz z historii projektu wydawniczego Stowarzyszenia Artystycznego Eljazz After the Catastrophe – od okładki płyty Eljazz Big Bandu (2017) po samodzielną wypowiedź wizualną. To fotografia morska oglądana jak partytura – z pauzami, napięciami i powrotami tematu. Morze nie jest tłem, lecz bohaterem i świadkiem – krajobrazem o pamięci starszej niż ludzka. Fotografie mają charakter dokumentalny (to samo miejsce, różne momenty), ale ich efekt jest medytacyjny – zamiast opisu miejsca otrzymujemy przestrzeń znaczeń. Osią kompozycyjną pozostaje linia horyzontu: czasem wyraźna, czasem rozmyta – jak po długim wybrzmieniu akordu. To jednocześnie podział i połączenie. Dwie strefy obrazu – „góra” i „dół”, jasność i ciemność – prowadzą ze sobą dialog, jak dwie frazy muzyczne: lęk i nadzieja, cisza i dźwięk. Ten formalny minimalizm uruchamia bogate pole emocji. Horyzont staje się „strefą niepewności” – punktem widzenia, ale też zwątpienia. To miejsce przecięcia pamięci i zapomnienia, realności i wyobraźni, przeszłości katastrofy i przyszłości odnowy. To linia między dwoma żywiołami – powietrzem i wodą. Zmienna, czasem niemal niewidoczna, a jednak zawsze obecna – dzieląca przestrzeń na dwie abstrakcyjne, symetryczne strefy. Fotografie cechuje minimalizm kompozycyjny i monochromatyczne ujęcie. Choć wszystkie kadry budowane są według podobnego schematu, horyzont nigdy nie wygląda tak samo. Powtarzalność podkreśla wyjątkowość każdego spotkania morza i nieba – czyniąc cykl jednocześnie uniwersalnym i jednostkowym. Komeda, choć biograficznie niezwiązany z morzem, rezonuje tu z wodą i przestrzenią otwartą – jak w filmie „Nóż w wodzie”. Szczególne znaczenie ma utwór „Po katastrofie”, inspirowany poezją Czesław Miłosz. Dźwięk staje się przewodnikiem po obrazach: ucho podpowiada oku, kiedy zatrzymać kadr, a kiedy pozwolić mu się oddalić. Dzięki temu „Horyzont” jest wizualnym odpowiednikiem słuchania – praktyką skupienia i próbą odzyskania ciszy, w której można usłyszeć siebie. Po doświadczeniu „pęknięć” ostatnich lat pejzaż powraca jako język uzdrawiania. W tradycji romantycznej był miejscem wzniosłości, dziś staje się przestrzenią równowagi – choć nie prostego ukojenia. Fotografie nie zamykają znaczeń – pozostawiają przestrzeń dla widza. Każdy może odnaleźć swój własny „po katastrofie” i swój własny horyzont: linię, na której to, co było, styka się z tym, co dopiero może się wydarzyć.
|